Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2011, Sierpień2 - 0
- 2011, Lipiec5 - 0
- 2011, Czerwiec7 - 0
- 2011, Maj2 - 0
- 2011, Kwiecień4 - 1
- 2009, Sierpień1 - 0
- 2009, Lipiec15 - 1
- 2009, Czerwiec9 - 0
- 2009, Maj4 - 0
- 2009, Kwiecień6 - 0
- 2009, Marzec2 - 0
- 2008, Wrzesień5 - 0
- 2008, Sierpień1 - 0
- 2008, Lipiec3 - 2
- 2008, Czerwiec7 - 2
- 2008, Maj8 - 0
- 2008, Kwiecień3 - 0
Dane wyjazdu:
13.19 km
3.00 km teren
01:10 h
11.31 km/h:
Maks. pr.:29.95 km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Contessa
Rekreacyjnie po okolicy
Niedziela, 14 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0
Namówiłam A. do wykorzystania ładnego dnia (choć już zaczynało się chmurzyć) na małą wycieczkę rowerową po okolicy. Zaplanowaliśmy dojechać do ruin, które widzimy z okna.Droga wiedzie przez brukowaną ulicę, mijającą poligon, potem przez łąki, gdzie ciężko drogę pokonać rowerem (dziury, kałuże itp) a co dopiero samochodem. Ale bardzo przyjemnie. Cicho, czysto.
Dojechawszy na miejsce (za miastem) okazało się, że ruin nie ma a w miejscu tym zaczyna się teren, który ktoś podzielił na działki, prawdopodobnie budowlane. No miejsce urocze - pod lasem, z widokiem na panoramę miasta, cisza i spokój, lekkie powietrze, łąki. Ale ruinki szkoda... Nawet nie zauważyłam kiedy zniknęła.
Jadąc tak sobie przed siebie, skręcając w różne ścieżki, nie wiedząc, gdzie się wyjedzie, dojechaliśmy do Bezrzecza. Oglądając sobie domy dojechaliśmy na Mierzyn. Tu też spokojnie, rozglądając się na wszystkie strony a potem już do domku.
Także spokojna, rekreacyjna, odstresowująca wycieczka za nami :)
--
avg-11,2
Kategoria: pitu pitu
Dane wyjazdu:
34.05 km
2.00 km teren
02:18 h
14.80 km/h:
Maks. pr.:47.22 km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Contessa
Książki w plecaku i powrót złą trasą
Środa, 3 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 0
Zapakowaliśmy książki z biblioteki do plecaka i pognaliśmy na Słoneczne po list, który do mnie przyszedł. Potem przez Puszczę Bukową do Podjuch, gdzie zostawiliśmy książki w bibliotece. Bolesna ale właściwa decyzja o niedobieraniu kolejnych, bo jest mi tam strasznie nie po drodze, choć biblioteka dobrze wyposażona i z przemiłymi paniami. Drogę powrotną TŻ obrał przez Poznańską. Z duszą na ramieniu gnałam ile sił w nogach, żeby jak najszybciej zniknąć z tej drogi, gdzie auta prują setkę a kiedyś jeden rowerzysta został potrącony ze skutkiem śmiertelnym... Dobrze, że droga gładka i spore pobocze przez większą część trasy. Zjechaliśmy w końcu na skróty na Pomorzany, gdzie zjedliśmy kawałek lodów, po czym pognaliśmy standardowo przez cmentarz do domu. Zmęczeni, z obolałymi tyłkami (A. bardziej) ale dość zadowoleni ;)avg-14,79
Kategoria: pitu pitu