Masa

Piątek, 26 września 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Na masę wyruszyłam z domu dopiero 18:10, bo do domu trafiłam tuż po 18stej. Także wzięłam się za siebie i ulicami pognałam do centrum. Okazało się, że trasa tej masy była nieco inna od poprzedniej i trochę sobie poszukałam. Dołączyłam w połowie, pogadałam ze znajomym z RSz i pooglądałam sobie dwa stare rowery (tzn jeden był na pewno stary a drugi albo nówka albo odnawiany, choć stawiałabym na to drugie). Masa skończyła się nietypowo na Zamku, skąd pognaliśmy do domu przez park i po ciemku (słabe lampki).

Pędząc na masę doszłam do wniosku, że dużo mniej boję się jeździć ulicami, koło samochodów. I dużo mniej boję się prędkości (którą oczywiście mam większą niż kiedyś). Ale gdy pojawia się Adam i zaczyna mnie strofować, że coś robię nie po jego myśli, to cała radość z rowerowania ulicami miasta spada do zera... Faceci! Bądźcie wyrozumiali dla swoich kobiet! Nie psujcie nam radości z jazdy! Jesteśmy inni i inaczej jeździmy, uszanujcie to.

avg - 13,91
max - 34,03

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa oniem

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]