Wyprawa niebieskim

Niedziela, 3 maja 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Zaplanowaliśmy sobie wycieczkę na niedzielę, żeby choć trochę wypocząć przez ten weekend majowy spędzony na sprzątaniu. Dojechaliśmy do Głębokiego i zastanawialiśmy się nad dwiema trasami. Wybór padł na szlak niebieski i właśnie nim pojechaliśmy.
Do Pilchowa droga śmieszką rowerową. Miałam raczej średni nastrój na jeżdżenie i wlokłam się niesamowicie przez co Adam się nudził. W Pilchowie skręciliśmy na jakąś nie najlepszą drogę. Zgodnie stwierdziliśmy, że nie jest to złe miejsce do życia i może nawet domy są tańsze niż na Gumieńcach? Mamy jeszcze przynajmniej 2 lata na jakąś decyzję, więc spokojnie. Kawałek dalej natknęliśmy się na hotel dla psów. No proszę, nie wiedziałam, że mamy coś takiego w okolicy. Później kawałek ulicą (wg mnie trochę za długi wobec tego, co było na mapie) i w las. Tutaj już poprawił mi się humor i daliśmy do przodu. Górki, dołki, piach (na którym wymiękłam po pewnym czasie ale Adam próbował do samego końca). Niektóre zjazdy były proste i długie - rozwijałam duże, jak na mnie i warunki, prędkości, choć trochę się bałam. Niektóre zjazdy były trudne technicznie (dla mnie oczywiście) i Adam zatrzymywał się, by zobaczyć jak sobie radzę. Radziłam sobie dość dobrze. W pewnym momencie dojrzeliśmy, że niebieski szlak wiedzie gdzieś po lewej stronie. Przeprawiliśmy się przez strumyk i pojechaliśmy przez gęstwinę. Myślę, że to tam przykolegował się do mnie kleszcz... A szlak gdzieś nam zniknął. Zaczęłam podejrzewać, że to drzewo ktoś po prostu przestawił w inne miejsce;-). Sturlaliśmy się do Białej i pojechaliśmy szybciutko w stronę domku.

Przejażdżkę zaliczam do udanych. Szkoda, że tak mało czasu sobie daliśmy na nią. Choć szczerze mówiąc bolą mnie teraz kolana i znów zaczynam się zastanawiać nad glukozaminą...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa oryna

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]