Do pracy
Poniedziałek, 4 maja 2009
· Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wychodząc z klatki miałam licznik w kieszeni. Po wyjęciu i założeniu na sanki okazało się, że jakoś weszłam w tryb edycji. Spiesząc się bardzo nie miałam czasu wracać po instrukcję, więc ruszyłam i w trakcie jazdy próbowałam jakoś z tego wyjść... Połowy trasy do pracy zupełnie przez to nie pamiętam. Szukając wyjścia z edycji przestawiłam sobie język kilkukrotnie (ostatni raz na włoski), zresetowałam zegarek. Chyba też zmieniłam obwód koła i coś jeszcze... Tylko ja tak potrafię. Po powrocie do domu opowieścią o moich perypetiach rozbawiłam Adama prawie do łez...
Także wszystkie dane są podane z przybliżeniem niestety.
Także wszystkie dane są podane z przybliżeniem niestety.

