Ten tydzień teoretycznie odpoczywam od roweru, ponieważ mam zmianę w leśnictwie Dąbie a dojazd tam na rowerze na pewno nie byłby czasowo konkurencyjny z transportem miejskim a do tego byłby zbyt męczący (chyba z 15km w jedną stronę...). Ale dziś musieliśmy podjechać do TOZ i naszej ulubionej apteki, więc pojechaliśmy na rowerkach. Przyjemnie, bez obciążenia na plecach, powolutku:-)
Rower jest dodatkiem do mojego poplątanego życia, ale dodatkiem miłym, z którego bardzo ciężko byłoby mi zrezygnować.
Mam dwa rowerki - przywieziony w 2006 r. z Holandii tradycyjny rower miejski, nieco sfatygowany, używany, ale własnoręcznie kupiony ;-) oraz Contessę 40 Scotta z 2008 roku:].
Nie jestem wybitną rowerzystką, jeżdżę niewiele, niezbyt szybko i raczej nie forsownie. Nie ma co podziwiać;-).