Sobotni chillout na holendrze

Sobota, 8 sierpnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Koło południa pojechaliśmy na Pomorzany do rodziców Adama. Wsiadłam na holendra, tak jakoś. Po drodze zajechaliśmy do Carrefoura i gdy czekałam z rowerami na zewnątrz okazało się po co mi był holender. Zaczęło padać, potem lunęło. Do domu rodziców A. jechaliśmy po mokrym. Moje błotniki dały sobie pięknie radę, natomiast Adam miał całe plecy mokre;-). Wróciliśmy po pewnym czasie, by za parę chwil wyruszyć na Wały na konkurs sztucznych ogni. Mieliśmy zostać tylko na pierwszym pokazie, ale spotkaliśmy moją rodzinkę i tak poczekaliśmy na drugi. Obydwa były przepiękne! Wracaliśmy ulicami. To był hardcore, bo wszyscy wyjeżdżali stamtąd i mimo późnej pory był tłok. Później całe szczęście rozładował się i zahaczając o Społem dotarliśmy do domku.

ps-dane z licznika mogą być błędne, ponieważ licznik miał tylko Adam a jemu on coś szwankuje i szaleje. Dlatego też nie podaję maxa, bo nie wierzę, że było 45, bo nie miało gdzie być...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa razpr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]