Spalanie kalorii niedzielnego śniadania z rodziną

Niedziela, 24 kwietnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wróciliśmy z rodzinnego śniadania około godziny 17 ;). Odsapnęliśmy, wyciągnęliśmy rowery, odzialiśmy się w kaski i całą resztę. Po czym okazało się, że mój wentyl ogłosił bunt na pokładzie i zarzekł się, że nie będzie współpracował. Wymiana dętki to coś, czego Adam mnie już uczył i potrafiłam zrobić to sama. Jednak okazało się, że miałam zbyt mało ćwiczeń (bo ileż razy w sezonie wymienia się dętkę) i potrzebowałam podpowiedzi. Niemniej po kilkudziesięciu minutach byliśmy w końcu gotowi. Mniejsza z tym, że żaden klej do łatek nie działał i musiałam użyć kropelki. Ciekawe jak to wpłynie na dętkę... W każdym razie porowerowaliśmy stałą trasą w stronę jeziora Głębokiego, dookoła tegoż i z powrotem. Zapomniałam już jak się jeździ i trochę ślizgałam się po igłach, piachu, szyszkach i korzeniach. Brrr... Ale satysfakcja ogromna.

A na koniec jeszcze, już po zmierzchu, 4 km szybkiego marszu. Chyba wybiliśmy wszystkie nadprogramowe kalorie ;).

Średnia prędkość 16,17 wg licznika Adama (mój wciąż bez baterii), ale nie wiem, gdzie to się wpisuje (czy nie wpisuje?).

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa tegoa

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]