Grill na Polanie Harcerskiej i smutny powrót

Niedziela, 1 maja 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Pierwszomajowe popołudnie zarezerwowaliśmy na grilla, którego organizował mój przyjaciel Paweł. Dzień wcześniej zakupione produkty spakowaliśmy w plecaki (te kiełbasy, te napoje, folia, bułeczki) i ruszyliśmy prosto na Głębokie. Ciężki ekwipunek nie pozwalał zbyt szybko się przemieszczać a bolący zad doskwierał niesamowicie. Ale dotarliśmy. Potem piechotką na polanę, kilka godzin dobrej zabawy (w tym ciekawa historyjka: shenn.pl) i powolny powrót. Powolny przeze mnie. Przez bolący tyłek, przez zmęczenie ostatnimi rowerowymi eskapadami po zimie zupełnej bezczynności, przez zmęczone kolana (które przecież mam chore). Posprzeczaliśmy się o to bardzo. Bo przecież ja daję z siebie ile mogę a w zamian dostaję marudzenie, że się opierdzielam i przeginam. Nie tędy droga, jeśli chce się ze swoją kobietą jeszcze kiedykolwiek porowerować...

/avg 15,05/

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa kresi

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]