Koniec sieciówki
Piątek, 10 czerwca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Jakiś czas temu skończyła mi się sieciówka a brakło moniaczków na nową. Pracy niet, więc można zaoszczędzić od czasu do czasu - także gdy pogoda dopisała wsiadłam na rower i pojechałam na Słoneczne do dzieciaków.
Miasto o tej godzinie zakorkowane z lekka. Najgorzej było przy pl. Żołnierza i Bramie Królewskiej - wysiadły światła, ruchem kierowała Policja a korek rósł w oczach. Korzystając z nowego przywileju próbowałam ciąg samochodów wyprzedzić od prawej strony, jednak ustawienie niektórych baranów zmusiło mnie do podjechania po chodniku. Dobrze, że policjant stojący na skrzyżowaniu stał tyłem i nie widział, jak zeskakuję z chodnika i włączam się do ruchu ;). Ta sama sytuacja powtórzyła się już za chwilkę na Bramie. Znów barany równające do prawej, znów chodnik i znów odwrócony policjant. Uff ;). Później jeszcze prawie wyrwałam otwarte drzwi jednemu panu parkującemu, o dziwo, na chodniku ;).
Dalej było już tak jak zawsze. Od poprzedniej wyprawy na Prawobrzeże prawie nic się nie zmieniło w kwestii DDR. Sama bym ją szybciej zrobiła, kurza stopa... Spotkałam zaczepnych robotników w busiku wlokącym się w korku, kolegę na wąskim moście i miłego kierowcę, który zrobił mi miejsce po swej prawej, gdy chciałam ominąć korek przed rondem. Dziękuję :).
Powrót był już nieco luźniejszy. Poza nagromadzeniem ludzisk w okolicy Odry. Dni Morza, cóż... Dlaczego na takie imprezy zawsze ciągną takie ilości buców?
No nic to. Standardowa wyprawa z odrobiną urozmaiceń.
(avg 17,14)
Miasto o tej godzinie zakorkowane z lekka. Najgorzej było przy pl. Żołnierza i Bramie Królewskiej - wysiadły światła, ruchem kierowała Policja a korek rósł w oczach. Korzystając z nowego przywileju próbowałam ciąg samochodów wyprzedzić od prawej strony, jednak ustawienie niektórych baranów zmusiło mnie do podjechania po chodniku. Dobrze, że policjant stojący na skrzyżowaniu stał tyłem i nie widział, jak zeskakuję z chodnika i włączam się do ruchu ;). Ta sama sytuacja powtórzyła się już za chwilkę na Bramie. Znów barany równające do prawej, znów chodnik i znów odwrócony policjant. Uff ;). Później jeszcze prawie wyrwałam otwarte drzwi jednemu panu parkującemu, o dziwo, na chodniku ;).
Dalej było już tak jak zawsze. Od poprzedniej wyprawy na Prawobrzeże prawie nic się nie zmieniło w kwestii DDR. Sama bym ją szybciej zrobiła, kurza stopa... Spotkałam zaczepnych robotników w busiku wlokącym się w korku, kolegę na wąskim moście i miłego kierowcę, który zrobił mi miejsce po swej prawej, gdy chciałam ominąć korek przed rondem. Dziękuję :).
Powrót był już nieco luźniejszy. Poza nagromadzeniem ludzisk w okolicy Odry. Dni Morza, cóż... Dlaczego na takie imprezy zawsze ciągną takie ilości buców?
No nic to. Standardowa wyprawa z odrobiną urozmaiceń.
(avg 17,14)

