Drugie tyle kosiarką
Piątek, 24 czerwca 2011
· Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Pojechałam na Wzgórze po moją książeczkę sanepidowską i przy okazji trochę pomóc w przygotowaniach do Kursu Drużynowych. Do wyboru dostałam mycie okien i koszenie trawnika. Nie trudno zgadnąć, co wybrałam ;).
Kosiara była na prąd a kabel bez fragmentu izolacji... Ostrze było półostre a teren nierówny (zawdzięczamy to notorycznym wizytom dziczych rodzinek, które szukają niewiadomoczego). Ja zaś byłam nowicjuszką kosiarstwa. Zrobiłam ogromną ilość kilometrów tym wozem, mam odcisk na dłoni, zakwasy i obolałe ścięgna...
A potem jeszcze trzeba było dojechać do domu po kałużach (w między czasie rozpadało się okropnie) zahaczając jeszcze o aptekę i z 27 km zrobiło się 31. Byłam totalnie wyczerpana...
avg 15,57
Kosiara była na prąd a kabel bez fragmentu izolacji... Ostrze było półostre a teren nierówny (zawdzięczamy to notorycznym wizytom dziczych rodzinek, które szukają niewiadomoczego). Ja zaś byłam nowicjuszką kosiarstwa. Zrobiłam ogromną ilość kilometrów tym wozem, mam odcisk na dłoni, zakwasy i obolałe ścięgna...
A potem jeszcze trzeba było dojechać do domu po kałużach (w między czasie rozpadało się okropnie) zahaczając jeszcze o aptekę i z 27 km zrobiło się 31. Byłam totalnie wyczerpana...
avg 15,57

