Mamcia zadzwoniła z propozycją obiadku i już dwie godzinki później pędziliśmy na Słoneczne. Adam dawno nie pokonywał tej trasy i był nieco zdziwiony trudnościami związanymi z budową DDR (która wciąż się okrutnie ślimaczy). Ale udało się. Obiad był smaczny, droga w obie strojny fajna. Zwłaszcza, że dawno nigdzie nie jechałam z A.
Rower jest dodatkiem do mojego poplątanego życia, ale dodatkiem miłym, z którego bardzo ciężko byłoby mi zrezygnować.
Mam dwa rowerki - przywieziony w 2006 r. z Holandii tradycyjny rower miejski, nieco sfatygowany, używany, ale własnoręcznie kupiony ;-) oraz Contessę 40 Scotta z 2008 roku:].
Nie jestem wybitną rowerzystką, jeżdżę niewiele, niezbyt szybko i raczej nie forsownie. Nie ma co podziwiać;-).