Dziki chłodzą emocje

Piątek, 1 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Mimo dużego zachmurzenia i sporego wiatru ICM nie zapowiadał deszczu, więc niezrażona przeciwnościami wsiadłam na rower i pojechałam do HOMu na zobowiązanie Arka i na rozmowę z Anulą. Jechało mi się bardzo dobrze, szybciutko i gładko. Dotarłam ze średnią prawie 21.

Na miejscu okrutnie wywiało nas a samo zobowiązanie było krótkie i bez szału. Natomiast późniejsza rozmowa z Anulą rozpoczęła serię problemów. Musiałam już w piątek podjąć trudną decyzję, gdy udało mi się namówić do rozstrzygnięcia drugiego naboru w niedzielę zamiast wtorku. Odmówiłam sądząc, że tak jest lepiej i takiej decyzji oczekują ode mnie inni. Później moje dziewczyny znów smutno prosiły, żebym jechała na obóz... A gdy zbierałam się do domu zadzwoniłam do Adama i usłyszałam, że podjęłam złą decyzję... Potem jeszcze, przy wymianie baterii odpadła mi sprężynka w tylnej lampce i nie potrafiłam jej naprawić a na domiar złego okazało się, że kupiłam za duże baterie do przedniej. W ten sposób, pozbawiona świateł, totalnie zdemolowana psychicznie, wsiadłam na rower i ruszyłam do domu. Niedaleko za bramą zaczęło mi brakować tchu z nerwów i już myślałam, że będzie ze mną źle, gdy nagle z krzaków wyskoczył dzik. Ogromny dzik z podniesionym ogonem przeciął mi drogę jakieś 10 m przede mną. Prawidłowy oddech i tętno wróciły momentalnie a myśli wyprostowały się. Zwolniłam maksymalnie pozwalając dzikowi oddalić się. Gdy cała zestresowana dojechałam do miejsca, w którym przebiegł, z krzaków parę metrów dalej wyskoczył jeden pasiak. A pasiak zawsze zwiastuje więcej pasiaków i bardzo drażliwą na ich punkcie matkę. Zatrzymałam się i nerwowo oglądałam na krzakuny, w których matka wtedy zniknęła. Zaraz wyskoczył drugi pasiak a za nim trzeci. Czekałam na więcej, ale już się nie pojawiły. Cichutko wsiadłam i dałam gazu. Matki już nie ujrzałam ale pasiaki siedziały przyczajone przy drodze i trochę je wystraszyłam ;). Dzięki dzikom sporą część drogi powrotnej pokonałam w jako takim stanie. Niestety już pod sam koniec złapała mnie policja. Zostałam upomniona przez megafon a potem jeszcze przez okienko. Skruszona poczłapałam ostatnie metry na piechotę, ale ten incydent przepełnił czarę goryczy na ten dzień...

avg-17,7

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa obiep

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]