Wsiadłam i pojechałam do Chorągwi zobaczyć jak dziewczyny sobie radzą na hufcowej RPG. Z tego wszystkiego sama zagrałam, zostałam 3 godziny dłużej i zmarzłam wracając. Trasa dobrze znana + samochody = prułam, jak to zwykle po mieście. Ale kondycja żadna...
Rower jest dodatkiem do mojego poplątanego życia, ale dodatkiem miłym, z którego bardzo ciężko byłoby mi zrezygnować.
Mam dwa rowerki - przywieziony w 2006 r. z Holandii tradycyjny rower miejski, nieco sfatygowany, używany, ale własnoręcznie kupiony ;-) oraz Contessę 40 Scotta z 2008 roku:].
Nie jestem wybitną rowerzystką, jeżdżę niewiele, niezbyt szybko i raczej nie forsownie. Nie ma co podziwiać;-).