Opalanie
Niedziela, 20 maja 2012
· Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wzięłam rower i ręcznik i pojechałam na łąkę za Łukasińskiego. Zeszłam ze ścieżki, wczłapałam się daleko w trawy i krzaczki i zaległam na ręczniku w samej bieliźnie. Opalanko z emocjami i mrówkami wędrującymi po rękach, nogach, brzuchu. Mrówek mało, emocji więcej (a co jeśli ktoś mnie znajdzie???). Ale było dobrze. Inna sprawa, że z tej łąki postanowiłam na ścieżkę zjechać i wpadłam w dziurę i wylądowałam na kierownicy. Malownicze siniaki zauważyłam dopiero w domu. Trzeba to będzie powtórzyć - opalanie, nie siniaki. ;-)
avg 12,54
avg 12,54

