Dzionek na bajku

Czwartek, 5 lipca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Z rana samego, gdy jeszcze mgła zalegała na polach, wyruszyłam w stronę Przecławia. Tam pomęczyłam się, w miłym towarzystwie ciotki i kuzynek, nad tłumaczeniami i cięższa o wynagrodzenie ruszyłam na spotkanie z Ąż. Po drodze zostawiłam to i owo w domu i pognałam na Głębokie. Tam, wraz z Ąż i jej facetem G, popedałowaliśmy dookoła Głębokiego (z przerwą na polance) a potem pokonywaliśmy niełatwą ścieżkę zdrowia w Lasku Arkońskim. Niełatwą po pod górkę (od końca). Ąż niewprawną rowerzystką jest - boi się zjeżdżać z górek po korzeniach, z górek większych w ogóle i takie tam. Dodatkowo ma problemy z siodłem i przerzutkami. Jej rower to istna zagadka. Niby markowy ale dlaczego z tyłu ma 6 zębatek a manetkę na 8? Oraz dlaczego nikomu do tej pory (a mi dopiero na koniec wycieczki) nie przyszło do głowy, że to jeżdżące do przodu i tyłu siodło wystarczy skręcić imbusem? Oraz wyciągnąć sztycę wyżej o 1,5 cm. Jaka Ąż była zadowolona! Mimo, że od dawien dawna G próbował ją na podniesienie siodła namówić. Tylko co by to dało jak to siodło podróżowało do przodu i tyłu... No co to za facet co imbusa nie ma i siodła przykręcić nie może? Ech... Może zmądrzeje po wycieczce.

avg 14,77 bośmy się wlekli po tej ścieżce niemiłosiernie (ze względu na Ąż) i sama końcówka mnie rozbroiła - brak mocy...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa baczy

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]