Na Pomorzany i z powrotem

Sobota, 3 maja 2008 · Komentarze(0)
Śpiewając przeboje z pierwszego Polskiego Topu Wszechczasów by radiowa Trójeczka (lecącego z słuchawek) pognałam (no powiedzmy;-) ) na holendrze na Pomorzany i z powrotem. Taka piękna pogoda więc nie mogłam już wysiedzieć w domu. Pojechałam sama, bo mój mężczyzna oblega łóżko od kilku dni (ten to wybiera sobie terminy na chorowanie...).

Trasa już znana, więc kilometrówka znana. Czas znów orientacyjny, bo znów zapomniałam spojrzeć za zegarek a i na Pomorzanach nie wiem jak długi postój miałam. Gdy wracałam jechałam pod wiatr, więc zmarzły mi uszka. Muszę coś wykombinować, bo nie lubię tak... Przy okazji znalazłam sposób na te przeskakujące przerzutki - przy podjeździe trzeba trzymać dźwignię na jedynce, to nie wskoczy na dwójkę. Głupie ale skuteczne. Jeszcze jeden tip - podjazd wydaje się być łatwiejszy gdy pedałuje się piętami;-) Kolejna głupota ale dość skuteczna;-).

I tak sobie jechałam w późno popołudniowym słońcu fałszując polskie przeboje. Na podjazdach wymiękałam i poruszałam bezgłośnie ustami. Ciekawe jak głupio wygląda rowerzystka jadąca z górki, trzymająca stopy na ramie i śpiewająca "żebrząc wciąż o benzynę gnałem przez noc, silnik rzęził ostatkiem sił!" ;-)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa namii

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]