Niedzielna przejażdżka.

Niedziela, 11 maja 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Niedzielna przejażdżka.

Adam wybierał się z Mietkiem do lasku Arkońskiego pobrykać po górkach. Patrząc jak się zbiera pomyślałam, że też chcę. Oczywiście górki nie dla mnie bo nadal tylko holender w mym posiadaniu, więc postanowiłam, że go chociaż "odprowadzę" do Pomnika Czynu Polaków, gdzie był umówiony z M. Na miejscu zamieniłam się z M. na chwilę rowerami. Zapomniawszy, że moje hamulce są do kitu zleciałam z siodełka naciskając za mocno jego hamulce... M. chciał wiedzieć ile to moje "cudo" waży. Niestety nie wiedziałam. Może jak A. wróci to będzie mi się chciało sprawdzić. W każdym razie spowrotem jechałam kawałek z nimi. Kiedy jednak odbili w stronę lasku a ja miałam skręcać do domu myśl o rowerowaniu była silniejsza ode mnie i pojechałam dalej prosto w stronę Głębokiego. Droga jest w miarę prosta, częściowo asfaltowana, częściowo ziemna (gdzie trochę ciężko mi się jechało, bo ziemia w tej temperaturze zrobiła się piaszczysta a moje łyse oponki ślizgały się na niej niemiłosiernie) a częściowo taka żwirowa (i wszędzie mnóstwo ludzi dzisiaj...). Na tej żwirowej o dziwo jechało mi się tak gładziutko jak po asfalcie! Czysta przyjemność:D Na koniec wdrapałam się pod górkę i doturlałam do domu. Bardzo przyjemny wypad:-)

Aha, biorę glukozaminę od kilku dni, ale wyrokować będę dopiero po dwóch miesiącach przyjmowania. Bo póki co to jeszcze za krótko na efekty.

Dystans i czas znów orientacyjne. Może by tak pomyśleć o liczniku...

ps-jakaś malutka dziewczynka pomykająca na malutkim rowerku pod okiem taty stwierdziła, że mój rower nie ma opon;-)

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa yluzl

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]