Na Pomorzany i z powrotem
Niedziela, 18 maja 2008
· Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Znów po szczecińskich dziurach i śmieszkach rowerowych. Ot tak do pracy w towarzystwie A., potem na Pomorzany a następnie do domku. Przy okazji test sakwy (ok 8 kg ładunku!), tylnego koła i moich umiejętności w jeździe z jednostronnym obciążeniem - wieźliśmy całkiem spore zakupy żywieniowe z pomorzańskiego Carrefoura do domu. Sakwa wytrzymała, tylne koło również. Ja natomiast ledwo ledwo, bo jednak ciężko pod górkę podjechać, zwłaszcza, że znów kolana bolą (mimo, że wcinam tą glukozaminę)...
PS - wciąż jeszcze czekam na moją Contessę...
PS - wciąż jeszcze czekam na moją Contessę...

