Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2012

Dystans całkowity:236.92 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:13:00
Średnia prędkość:18.22 km/h
Maksymalna prędkość:40.11 km/h
Liczba aktywności:19
Średnio na aktywność:12.47 km i 0h 41m
Więcej statystyk

powoli zgon

Niedziela, 12 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Niewyspana pojechałam do pracy. Droga powrotna była jeszcze gorsza. Ale chyba tylko wewnętrznie, bo staty podobne do reszty.
avg 18,68

Na Pyromagic piorunem!

Sobota, 11 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
To był pierwszy dzień piątego Pyromagic. Finału czterech ostatnich lat. Wyszliśmy za późno, dużo za późno. Gnałam okrutnie. Później A. powiedział, że był pod wrażeniem i miał problem z nadążeniem. Niestety fajerwerki rozpoczęły się jak jeszcze byliśmy daleko. Na Wały dojechaliśmy tak gdzieś w połowie pokazu. Stojąc w zupełnie dupnym miejscu nie byliśmy w stanie ani się zachwycić ani docenić...
Po pierwszym pokazie postanowiliśmy przejść na drugą stronę Wałów i tam się gdzieś ulokować wygodnie. I zrobiliśmy błąd. Zamiast objechać spokojnie górą to wpakowaliśmy się w ten tłum. Z ROWERAMI! Były dziwne spojrzenia, współczujące spojrzenia, złośliwe mamrotania pod nosem, humorystyczne komentarze (pani wsiądzie i jedzie, będzie skuteczniej! tak, i włączę wycieraczki! hahahaha), zdziwione miny, jak ktoś wlazł na koło (bo nie patrzy, gdzie lezie). Ale po eonach dodreptaliśmy pod północną latarnię i ulokowaliśmy się za kontenerem śmietnikowym. Wątpliwe walory zapachowe wynagrodziła nam możliwość oparcia rowerów i brak wysokich osób w najbliższym polu widzenia. Po pokazie ruszyliśmy w drogę powrotną. Niczym w grze zręcznościowej mijaliśmy stojące w korku samochody, zapracowanych policmajstrów. A, zarobił trąbę (jak się wjeżdża przed autko, które właśnie ruszyło, to czego się można spodziewać...). I tak dobrze, że trąbę a nie dzwon. Gdy już wyjeżdżaliśmy z najgorszego korka (ależ zabawa! naprawdę! przeuroczo) zorientowałam się, że nie miałam wpiętego licznika. Także najwolniejsze manewry nie zostały policzone do ogólnej klasyfikacji, stąd tak wysoki wynik. Bo i spowrotem gnałam niesiona wściekłością na A, który raczył mnie pouczać, jak mam jeździć po mieście. Bezczelny;). Ja mam prawko w tym związku;).
avg 20,13 (!!!)

ps-max jest z Jagiellońskiej. mnią. gorzej w drugą stronę.

sobotnio pracowo

Sobota, 11 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wiozłam do pracy plecak pełen po brzegi książkami. Ciężki jak cholera. Wbijający się w plecy. Miałam bardzo mało czasu, ale całkiem dobrze mi się jechało, nawet dość lekko jak na taki bagaż. Natomiast droga powrotna okazała się drogą przez mękę. Lekkie odcinki pokonywałam z trudem, trudniejsze ledwo... Dziwne...

avg 18,00

czwartkowo pracowo

Czwartek, 9 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
lampka was dead, więc wracałam ścieżką rowerową (dlatego dłużej). jadę sobie jadę, wjeżdżam w ciemny placek (drzewa zasłaniały światło z ulicy) i widzę dwie odblaskowe naszywki policmajstrów. myślę - przerąbane. nie mam światełka. zaraz będzie lipnica. zbliżam się pełna obaw i widzę jak jeden złazi ze ścieżki, którą sobie radośnie dreptał. minęliśmy się w milczącym remisie. ha.
avg18,25

wtorkowo pracowo

Wtorek, 7 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
praca praca. wszystko dobrze, tylko te ślimaki na podjeździe do pracy... chrup chrup chrup...
avg 18,22

Z burzą pomiędzy

Niedziela, 5 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Rześko - najfajniejsza pogoda do jazdy. Zaczynasz i jest ci chłodno ale zaraz się rozgrzewasz. Muszę tylko pamiętać o chustce na szyję. Jednak jest potrzebna.
avg18,82

Szybko szybko

Piątek, 3 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Fajna pogoda do jeżdżenia - rześko, czysto po deszczu. I szybko. Ładny czas, naprawdę, zwłaszcza do pracy - 18 minut.
avg 18,93

Leniwie

Czwartek, 2 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Takie tam ledwo ledwo do pracy, choć nie widać.
avg 17,16

Prześcignięta

Środa, 1 sierpnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Do pracy i do domu.

Lubię sobie czasem z kimś porywalizować. Ten ktoś zazwyczaj o tym nie wie, rywalizacja zachodzi na poziomie mojej głowy. Lubię sobie takiego kogoś wyprzedzić, choć wygląda na dobrego rowerzystę. Niestety czasem taka rywalizacja jest gorzka - wyprzedził mnie dziś jakiś dziadzio na trekingu... No cóż, pozostaje pochwalić kondycji ;-)
avg. 17,53