Wpisy archiwalne w kategorii

pitu pitu

Dystans całkowity:2075.85 km (w terenie 102.50 km; 4.94%)
Czas w ruchu:132:38
Średnia prędkość:15.65 km/h
Maksymalna prędkość:47.74 km/h
Liczba aktywności:136
Średnio na aktywność:15.26 km i 0h 58m
Więcej statystyk

Znów na Prawobrzeże ale z dodatkami

Czwartek, 7 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Znów na Prawobrzeże, znów do dzieciaków. Tym razem po kasę i gry. Jednak tym razem pojechałam (i wracałam) starym mostem, gdyż panowie robotnicy naprawiali tę zepsutą barierkę. A w drodze powrotnej pojeździłam chwilę po mieście w poszukiwaniu prezentu dla koleżanki na wieczór panieński ;) i zajechałam do banku. Całe szczęście były to krótkie wizyty i nikt mi roweru nie zawinął (razem ze znakami, do których go przyczepiałam;]).

avg:16,17

Taki tam standardzik

Środa, 6 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Taki tam standardzik na Prawobrzeże i z powrotem. Pojechałam kupić farby do ubrań i zawieźć je dziewczynom - chcą zrobić koszulki zastępu na obóz (a jadą już w piątek). Cieszę się, że to ich inicjatywa i ich samodzielne wykonanie (poszły na stół pingpongowy koło szkoły i malowały sobie kupione wczoraj koszulki). A co do trasy - okropnie gorąco, słonecznie, spalinowo. Bez szału. Choć w sumie przy ścieżce na most ktoś wjechał w barierkę tak mocno, że nie da się przejechać a i z przejściem jest spory problem. Poza tym postawili już jedno przęsło kładki na Basenie Górniczym. Postęp ddr od ostatniej jazdy - zerowy. Kuźwa no... (znów minęła mnie policja, gdy jechałam po chodniku. kiedy oni to w końcu skończą??)

avg:15,76

Dziki chłodzą emocje

Piątek, 1 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Mimo dużego zachmurzenia i sporego wiatru ICM nie zapowiadał deszczu, więc niezrażona przeciwnościami wsiadłam na rower i pojechałam do HOMu na zobowiązanie Arka i na rozmowę z Anulą. Jechało mi się bardzo dobrze, szybciutko i gładko. Dotarłam ze średnią prawie 21.

Na miejscu okrutnie wywiało nas a samo zobowiązanie było krótkie i bez szału. Natomiast późniejsza rozmowa z Anulą rozpoczęła serię problemów. Musiałam już w piątek podjąć trudną decyzję, gdy udało mi się namówić do rozstrzygnięcia drugiego naboru w niedzielę zamiast wtorku. Odmówiłam sądząc, że tak jest lepiej i takiej decyzji oczekują ode mnie inni. Później moje dziewczyny znów smutno prosiły, żebym jechała na obóz... A gdy zbierałam się do domu zadzwoniłam do Adama i usłyszałam, że podjęłam złą decyzję... Potem jeszcze, przy wymianie baterii odpadła mi sprężynka w tylnej lampce i nie potrafiłam jej naprawić a na domiar złego okazało się, że kupiłam za duże baterie do przedniej. W ten sposób, pozbawiona świateł, totalnie zdemolowana psychicznie, wsiadłam na rower i ruszyłam do domu. Niedaleko za bramą zaczęło mi brakować tchu z nerwów i już myślałam, że będzie ze mną źle, gdy nagle z krzaków wyskoczył dzik. Ogromny dzik z podniesionym ogonem przeciął mi drogę jakieś 10 m przede mną. Prawidłowy oddech i tętno wróciły momentalnie a myśli wyprostowały się. Zwolniłam maksymalnie pozwalając dzikowi oddalić się. Gdy cała zestresowana dojechałam do miejsca, w którym przebiegł, z krzaków parę metrów dalej wyskoczył jeden pasiak. A pasiak zawsze zwiastuje więcej pasiaków i bardzo drażliwą na ich punkcie matkę. Zatrzymałam się i nerwowo oglądałam na krzakuny, w których matka wtedy zniknęła. Zaraz wyskoczył drugi pasiak a za nim trzeci. Czekałam na więcej, ale już się nie pojawiły. Cichutko wsiadłam i dałam gazu. Matki już nie ujrzałam ale pasiaki siedziały przyczajone przy drodze i trochę je wystraszyłam ;). Dzięki dzikom sporą część drogi powrotnej pokonałam w jako takim stanie. Niestety już pod sam koniec złapała mnie policja. Zostałam upomniona przez megafon a potem jeszcze przez okienko. Skruszona poczłapałam ostatnie metry na piechotę, ale ten incydent przepełnił czarę goryczy na ten dzień...

avg-17,7

Obiadkowo

Czwartek, 30 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Na Pomorzany i spowrotem.

Jadąc tam trafiłam na faceta, który stukał się w głowę na mój widok. Może go coś bolało, bo dojeżdżałam do przejazdu rowerowego, który on przekraczał właśnie. Hm...

Wracając trafiłam na korek. Dłuższą nitkę korka ominęłam do połowy drugim pasem - wolnym. Potem wbiłam się między pasy i lawirując między lusterkami dojechałam prawie do ronda. Trzy auta przed rondem wykorzystałam lukę po prawej stronie, zjechałam na prawy pas, minęłam te auta i wbiłam się na ddr. Podobało mi się ;)

avg. 16.04

I znów na Wzgórze

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
I znów na Wzgórze - poprowadzić wieczorne zajęcia. Poprawiłam trochę średnią od domu do Zdrojów - było nieco ponad 19. A potem jak zwykle podjazd mnie zdeptał i powrót już bez szaleństwa.

Zajęcia się udały. Po drodze jeszcze podskoczyłam do mamy po pieniążki na wyjazd do Wrocka i po bluzkę (bo nie pomyślałam, że o 22 będzie zimno) i popędziłam do domu, bo nie miałam baterii w lampkach. Wstyd. Dojechałam jak już było prawie ciemno. Dobrze, że nikt się nie przyczepił. Ale baterie trzeba w końcu kupić.

avg. 17,82

Na obiadek

Niedziela, 26 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Mamcia zadzwoniła z propozycją obiadku i już dwie godzinki później pędziliśmy na Słoneczne. Adam dawno nie pokonywał tej trasy i był nieco zdziwiony trudnościami związanymi z budową DDR (która wciąż się okrutnie ślimaczy). Ale udało się. Obiad był smaczny, droga w obie strojny fajna. Zwłaszcza, że dawno nigdzie nie jechałam z A.

avg. 16,72

Drugie tyle kosiarką

Piątek, 24 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Pojechałam na Wzgórze po moją książeczkę sanepidowską i przy okazji trochę pomóc w przygotowaniach do Kursu Drużynowych. Do wyboru dostałam mycie okien i koszenie trawnika. Nie trudno zgadnąć, co wybrałam ;).

Kosiara była na prąd a kabel bez fragmentu izolacji... Ostrze było półostre a teren nierówny (zawdzięczamy to notorycznym wizytom dziczych rodzinek, które szukają niewiadomoczego). Ja zaś byłam nowicjuszką kosiarstwa. Zrobiłam ogromną ilość kilometrów tym wozem, mam odcisk na dłoni, zakwasy i obolałe ścięgna...

A potem jeszcze trzeba było dojechać do domu po kałużach (w między czasie rozpadało się okropnie) zahaczając jeszcze o aptekę i z 27 km zrobiło się 31. Byłam totalnie wyczerpana...


avg 15,57

Na spotkanie wampirków

Środa, 15 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Pojechałam na spotkanie naszego Klubu Honorowych Dawców Krwi "Krwilijka". Trasa znana, przez miasto, bez emocji. No, oprócz karetki, która chciała mnie przejechać na skrzyżowaniu nieopodal pogotowia. Nie, nie jechała na sygnale, ale kierowca gadał przez telefon...

(avg 16,8)

Koniec sieciówki

Piątek, 10 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Jakiś czas temu skończyła mi się sieciówka a brakło moniaczków na nową. Pracy niet, więc można zaoszczędzić od czasu do czasu - także gdy pogoda dopisała wsiadłam na rower i pojechałam na Słoneczne do dzieciaków.

Miasto o tej godzinie zakorkowane z lekka. Najgorzej było przy pl. Żołnierza i Bramie Królewskiej - wysiadły światła, ruchem kierowała Policja a korek rósł w oczach. Korzystając z nowego przywileju próbowałam ciąg samochodów wyprzedzić od prawej strony, jednak ustawienie niektórych baranów zmusiło mnie do podjechania po chodniku. Dobrze, że policjant stojący na skrzyżowaniu stał tyłem i nie widział, jak zeskakuję z chodnika i włączam się do ruchu ;). Ta sama sytuacja powtórzyła się już za chwilkę na Bramie. Znów barany równające do prawej, znów chodnik i znów odwrócony policjant. Uff ;). Później jeszcze prawie wyrwałam otwarte drzwi jednemu panu parkującemu, o dziwo, na chodniku ;).

Dalej było już tak jak zawsze. Od poprzedniej wyprawy na Prawobrzeże prawie nic się nie zmieniło w kwestii DDR. Sama bym ją szybciej zrobiła, kurza stopa... Spotkałam zaczepnych robotników w busiku wlokącym się w korku, kolegę na wąskim moście i miłego kierowcę, który zrobił mi miejsce po swej prawej, gdy chciałam ominąć korek przed rondem. Dziękuję :).

Powrót był już nieco luźniejszy. Poza nagromadzeniem ludzisk w okolicy Odry. Dni Morza, cóż... Dlaczego na takie imprezy zawsze ciągną takie ilości buców?

No nic to. Standardowa wyprawa z odrobiną urozmaiceń.

(avg 17,14)

Dojazdowo

Środa, 1 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Na Pomorzany i spowrotem. Tam gnałam, żeby się nie spóźnić a do domku już wolniej. Trochę jazdy bez trzymanki po cmentarzu ;)
avg.15,92