Masa

Piątek, 29 sierpnia 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wsiadłam na rower po półtora miesiąca rowerowej abstynencji... Powód - wyjazdy wakacyjne w góry itp. Ale dziś była masa krytyczna, także wypadało się pojawić. Niestety po tak długim rowerowym bezruchu bolą mnie stawy rąk i d*pa;-)

Rowerek po serwisowaniu śmiga jeszcze bajeczniej. Przerzutki wchodzą gładko i w ogóle jest pięknie:]

Masa bardzo mi się podobała. Dostałam dużą flagę, którą z Pawłem K. przymocowaliśmy taśmą do ramy. Odwiedziliśmy dziedziniec urzędu wojewódzkiego, gdzie wojewoda postawił niedawno kilka ładniutkich stojaków rowerowych z prawdziwego zdarzenia! A na przodzie peletonu dzielnie śmigała kilkuletnia dziewczynka na swoim rowerku. Tak gnała (nawet do 13km/h) że aż podskakiwała na siodełku:] Szkoda, że w ciągu roku szkolnego mam zajęte piątkowe wieczory i na masie nie mogę być :(

Relacja na youtube:
Relacja w Kronice: http://ww6.tvp.pl/View?Cat=6555&id=781109

avg - 12,64
max - 28,83

Z Prawo na Lewo

Poniedziałek, 14 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Pojechaliśmy rano po nasze rowery do moich rodziców (pozostawione tam dnia poprzedniego). Nic takiego w sumie. Choć Adam ładnie się postarał zawijając przez Pomorzany jeszcze i będąc w domu zaledwie 20 minut po mnie! Podziwiam.

ps-siodełko Scotta chyba jednak jest nie najlepsze...

avg - 14,8
max - 30,72

Do rodziców na Słoneczne

Niedziela, 13 lipca 2008 · Komentarze(2)
Kategoria pitu pitu
Do rodziców na Słoneczne na obiadek. Adam mocno cisnął i musiałam go ciągle gonić, więc bardzo ale to bardzo się zmęczyłam... Nie mam tyle pary w nogach co on.

Spowrotem samochodem bo lało a rowerki zostały i czekają na odbiór.

avg - 16,98
max - 39,70

Na Prawobrzeże

Środa, 2 lipca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Miałam do załatwienia dwie sprawy na moim rodzinnym Prawobrzeżu, także po pracy wsiadłam na rower i pojechałam.

Dojazd zajął mi godzinę. Trasa ulicami to około 16 km ale ja jechałam przez park Kasprowicza i ścieżkami rowerowymi (tam, gdzie się dało) przy okazji zatrzymując się kilkukrotnie, by zwrócić uwagę niefrasobliwym przechodniom. Załatwiwszy sprawę na Słonecznym pognałam na Wzgórze. Podjazd, podjazd, podjazd ale dałam radę, nawet na ostatnim, bardzo stromym odcinku. Na miejscu odpoczęłam chwilkę a potem pognałam do domu.

Muszę stwierdzić, że generalnie coraz mniej boję się jeździć po ulicach, coraz mniej boję się prędkości w ogóle i coraz bardziej lubię rowerowanie ;-)

W drodze powrotnej znów zaczęłam swoją akcję uświadamiania. Jeśli zaś chodzi o przechodniów to o dziwo większość z nich zachowała się uprzejmie. Z jedną starszą panią pogawędziłam sobie nieco o ścieżkach rowerowych w Szwecji ;-), inni albo grzecznie schodzili albo wyrażali swoją obojętność (i schodzili). Niestety na Jedności Narodowej, gdzie chodnik ma szerokość jakieś 4 metry, jeden facet okazał się bezczelny i niereformowalny... Jak zwykle zatrzymałam się grzecznie przy nim i grzecznie zwróciłam uwagę. Najpierw odpyskował (40 letni facet!) o co mi chodzi i czy nie mam co robić. Zeszłam z roweru i idąc kolo niego tłumaczyłam mu o co mi chodzi. Pan w pewnym momencie wszedł na trawnik i bezczelnie do mnie z tekstem, że o co mi chodzi, przecież on idzie po trawniku... Dałam sobie w końcu spokój i odwróciwszy się chciałam ruszyć w dalszą drogę, jednak siedząca nieopodal para staruszków zabiła mi brawo i złożyła gratulację podkreślając jak ważne jest edukowanie tego zepsutego społeczeństwa :D

Do domku dojechałam w dość dobrym humorze, zwłaszcza, że udało mi się wypracować całkiem niezłą średnią! Za to zmęczenie materiału było również całkiem niezłe;-)

avg - 16.31 ! :D
max - 38.76

Taki niedzielny standardzik

Niedziela, 29 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Taki niedzielny standardzik - do pracy, z pracy na Pomorzany, z Pomorzan do domu. Przyjemna jazda. I tylko jeden minus - mój mężczyzna się czepiał, że nie daję z siebie wszystkiego... Wyjaśniłam mu dobitnie jaka jest prawda i przeprosił. Chyba zrozumiał. W tej sytuacji nie dziwię się, że wiele dziewczyn nie chce jeździć. Ta presja jaką wywierają ich partnerzy bywa zbyt męcząca, by się z nią zmagać za każdym razem :/ A faceci wydają się nic nie rozumieć. A szkoda...

avg - 16,14
max - 52 ! :D

Na Głębokie

Czwartek, 26 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Ledwo wywlokłam Adama na rower. Baardzo miałam ochotę a on oczywiście wolał spać lub siedzieć przy kompie;-) Pojechaliśmy standardowo w stronę Głębokiego starając się trzymać wysoką średnią. Ja oczywiście nie mam tyle pary w nogach co on, więc się trochę wściekał ale niech się czochra, ja jeżdżę swoim tempem;-) Na drodze dookoła jeziora minęło nas dwóch chłystków. Wszystko dlatego, że miałam jakiś dołek energetyczny. Ale niedługo po tym wyprzedziłam drani;-) Wracaliśmy drogą podobną do wczorajszej. Jadąc tym razem na przedzie miałam lekkiego cykora, że znów spotkamy dzikową rodzinkę;-) Całe szczęście nic takiego nie miało miejsca. Jedyną niespodziankę przyszykowała nam moja kochana Anulka pojawiając się znienacka przy szpitalu na Unii. Strasznie się za nią stęskniłam, więc spotkanie przyniosło mi dużo radości. Ostatni kawałeczek próbowaliśmy poprawić średnią mknąc po kocich łbach;-) No i tyle. W zasadzie niedużo ale ile radości! :D

avg - 15,19
max - 33,56

Po lesie

Środa, 25 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Mała "przebieżka" po lesie w stronę Głębokiego. Powrót bardziej zarośniętą częścią i niespodziewane spotkanie z dzikową rodzinką! Adam nieomal ze spodni nie wyskoczył tak się wystraszył;-) Ja nieco mniej ale przyznam się, że później kilkukrotnie się oglądałam, czy za nami nic nie biegnie;-)

avg - 13.97
max - 31.2 :-]

Do Pilchowa

Sobota, 21 czerwca 2008 · Komentarze(1)
Kategoria pitu pitu
Miało być rekreacyjnie dookoła Głębokiego, ale gdy chcąc przejść przez jezdnię w miejscu mocno wątpliwym napotkaliśmy policję, plany się zmieniły. Pojechaliśmy ścieżką rowerową do Pilchowa. Tamże odbiliśmy w prawo i pognaliśmy między domkami, domeczkami, gospodarstwami aż w sam las. Napotkaliśmy rudego lisa (do tej pory jeszcze lisa nie spotkałam) i dwa bure koty. Drogami leśnymi dojechaliśmy do ulicy prowadzącej na Głębokie ale wjechaliśmy w las i znanymi już dróżkami (głównie mocno z górki;-) ) wyjechaliśmy w okolicy pętli "trójki". Po drodze zastaliśmy jeszcze rodzinkę dzików:D i pożarliśmy zachłannie słodziutkie czereśnie wspominając dzieciństwo. Z pętli pognaliśmy już do domku zahaczając o sklep. Reasumując - milutko :-)

avg: 13,40
max: 29,78

Na Głębokie na ognisko

Piątek, 20 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Na Głębokie na ognisko mojego roku piątkowym wieczorkiem przez las a potem powrót w odrobinie deszczu śmieszką wzdłuż Wojska Polskiego. Taki wyskok na kiełbaskę i parę zdjęć :-)

avg: 16,40
max: 29,78

Dom > Wilcza > dom

Wtorek, 10 czerwca 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Do komendantki wyjaśniać niejasności finansowe. Czyli: dom>Wilcza>dom późnym wieczorem. Nie wiem czemu tak niska średnia, starałam się jechać szybko...

avg - 14,91
max - 33,56