Opalanie

Niedziela, 20 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wzięłam rower i ręcznik i pojechałam na łąkę za Łukasińskiego. Zeszłam ze ścieżki, wczłapałam się daleko w trawy i krzaczki i zaległam na ręczniku w samej bieliźnie. Opalanko z emocjami i mrówkami wędrującymi po rękach, nogach, brzuchu. Mrówek mało, emocji więcej (a co jeśli ktoś mnie znajdzie???). Ale było dobrze. Inna sprawa, że z tej łąki postanowiłam na ścieżkę zjechać i wpadłam w dziurę i wylądowałam na kierownicy. Malownicze siniaki zauważyłam dopiero w domu. Trzeba to będzie powtórzyć - opalanie, nie siniaki. ;-)

avg 12,54

Miało być krótko

Wtorek, 15 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Miało być krótko. Wyjść, parę km lajcikiem, wrócić. Ale się rozpędziłam i im dalej byłam tym było fajniej. Minęłam działki na Łukasińskiego i pojechałam w pole. Posłuchałam ropuch i żab nad oczkiem śródpolnym, wpadłam do lasu na chwilę i wróciłam przez Bezrzecze i Mierzyn (rany! ile tam się buduje! a mówią, że Szczecin się wyludnia. To dlatego, że wszyscy na przyległe wioski się wynoszą!). Dalej nie jechałam, bo przy sobie miałam tylko komórkę i chusteczki. Opony tym nie zalepię w razie czego a wracać z daleka na piechotkę to mi się nie widziało. Ale przyjemny wypadzik. Oby częściej.

avg 11,99

Po klucze

Czwartek, 3 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Kierunek nowy - Przecław. Po klucze na działkę - cel: grill ;-)

avg 16,68

Spacerowo

Wtorek, 1 maja 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Spacerowo, krajoznawczo, choć w znane rejony - Głębokie, w słoneczku, wśród tłumów ludzi (!), miło i przyjemnie (choć zadek wciąż bolał).

avg 13,37

"Na głęboką wodę"

Piątek, 27 kwietnia 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Po tych wszystkich pitu pitu rzuciłam się na dojazd na Słoneczne i powrót przez Pomorzany. Troszkę złapało mnie słoneczko, zwiedziłam (wciąż jeszcze nie oddaną do użytku) ścieżkę rowerową prawo-lewobrzeże (wciąż we fragmentach, ale już jest lepiej), na Słonecznym zrobiłam dłuuugi spacer z dzieciakami a na Pomorzanach zjadłam dobre rzeczy. Mój zadek długo to pamiętał a i ja ogólnie byłam wyczerpana.

avg 16,1

Na RPG i z powrotem czyli testowo3 - tym razem po mieście

Niedziela, 25 marca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wsiadłam i pojechałam do Chorągwi zobaczyć jak dziewczyny sobie radzą na hufcowej RPG. Z tego wszystkiego sama zagrałam, zostałam 3 godziny dłużej i zmarzłam wracając. Trasa dobrze znana + samochody = prułam, jak to zwykle po mieście. Ale kondycja żadna...

avg-16,66

Wycieczka testowa 2

Środa, 21 marca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Skupiłam się w sobie i napompowałam koła bardziej niż wczoraj. Czyli prawdopodobnie kwestia moich mocy, nie dętek. I dobrze i źle. Potem wsiadłam i zabolał mnie tyłek. Alejakto? Po niecałych 4 km??? Niedobrze. Pojechałam sobie Taczaka w dół aż do starego kościółka na Krzekowie. Zapoznałam się z historią Krzekowa i ruszyłam w drogę powrotną. Boli mnie bark albo raczej jakieś mięśnie za prawą łopatką. Obracanie głowy pod pewnymi kątami kończy się ukłuciem bólu. Ale jakoś się kulałam. Nie chcąc jeszcze skręcać do domu postanowiłam sprawdzić pewną ścieżkę. Po dłuższym, niż spodziewany, czasie dojechałam tam gdzie chciałam. Park przy osiedlu domków, który stworzono PRZED zbudowaniem osiedla domków. Ewenement. Domki wciąż w budowie, park wygląda wciąż dobrze. Ludzie spacerują, ławki stoją. Wszystko ok. Jest nawet siłownia, na której spróbowałam swoich sił. Śmieszne urządzenia. Gdy byłam na jednym z nich zadzwonił A. i tak się rozbujałam, że spadłam potłukłszy sobie żebra o rurę. A potem zobaczyłam, że palą się trawy. Ustaliwszy nazwę ulicy zadzwoniłam po straż, ale rzekli, że już jadą. Ktoś mnie uprzedził ;). Dokulałam się potem do domu. To kiedy znów? ;-)

avg 10,75 (bo się rekreacjonowałam rozglądając a nie jakieśtam rekordy czy coś;) )

Wyjęłam rower ze schowka

Wtorek, 20 marca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Wyjęłam rower ze schowka. Krótka wycieczka do bankomatu i po sieciówkę była w sam raz na przetestowanie stanu roweru. Wnioski:
- nie mam siły napompować kół ALBO nie trzymają powietrza - do sprawdzenia
- nie mam mocy
- lampki do kupienia, przypomniałam sobie o tym smutnym fakcie
- wjechanie w krzaki boli (jak się człowiek na opony zagapi)
- 10 stopni to mało jak na rękawiczki bez palców i polar

Cóż, słaby początek, ale jest.

avg-11,85

Rekreacyjnie po okolicy

Niedziela, 14 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Namówiłam A. do wykorzystania ładnego dnia (choć już zaczynało się chmurzyć) na małą wycieczkę rowerową po okolicy. Zaplanowaliśmy dojechać do ruin, które widzimy z okna.

Droga wiedzie przez brukowaną ulicę, mijającą poligon, potem przez łąki, gdzie ciężko drogę pokonać rowerem (dziury, kałuże itp) a co dopiero samochodem. Ale bardzo przyjemnie. Cicho, czysto.

Dojechawszy na miejsce (za miastem) okazało się, że ruin nie ma a w miejscu tym zaczyna się teren, który ktoś podzielił na działki, prawdopodobnie budowlane. No miejsce urocze - pod lasem, z widokiem na panoramę miasta, cisza i spokój, lekkie powietrze, łąki. Ale ruinki szkoda... Nawet nie zauważyłam kiedy zniknęła.

Jadąc tak sobie przed siebie, skręcając w różne ścieżki, nie wiedząc, gdzie się wyjedzie, dojechaliśmy do Bezrzecza. Oglądając sobie domy dojechaliśmy na Mierzyn. Tu też spokojnie, rozglądając się na wszystkie strony a potem już do domku.

Także spokojna, rekreacyjna, odstresowująca wycieczka za nami :)

--
avg-11,2

Książki w plecaku i powrót złą trasą

Środa, 3 sierpnia 2011 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Zapakowaliśmy książki z biblioteki do plecaka i pognaliśmy na Słoneczne po list, który do mnie przyszedł. Potem przez Puszczę Bukową do Podjuch, gdzie zostawiliśmy książki w bibliotece. Bolesna ale właściwa decyzja o niedobieraniu kolejnych, bo jest mi tam strasznie nie po drodze, choć biblioteka dobrze wyposażona i z przemiłymi paniami. Drogę powrotną TŻ obrał przez Poznańską. Z duszą na ramieniu gnałam ile sił w nogach, żeby jak najszybciej zniknąć z tej drogi, gdzie auta prują setkę a kiedyś jeden rowerzysta został potrącony ze skutkiem śmiertelnym... Dobrze, że droga gładka i spore pobocze przez większą część trasy. Zjechaliśmy w końcu na skróty na Pomorzany, gdzie zjedliśmy kawałek lodów, po czym pognaliśmy standardowo przez cmentarz do domu. Zmęczeni, z obolałymi tyłkami (A. bardziej) ale dość zadowoleni ;)

avg-14,79