Wpisy archiwalne w kategorii

pitu pitu

Dystans całkowity:2075.85 km (w terenie 102.50 km; 4.94%)
Czas w ruchu:132:38
Średnia prędkość:15.65 km/h
Maksymalna prędkość:47.74 km/h
Liczba aktywności:136
Średnio na aktywność:15.26 km i 0h 58m
Więcej statystyk

Niedzielna przejażdżka.

Niedziela, 11 maja 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Niedzielna przejażdżka.

Adam wybierał się z Mietkiem do lasku Arkońskiego pobrykać po górkach. Patrząc jak się zbiera pomyślałam, że też chcę. Oczywiście górki nie dla mnie bo nadal tylko holender w mym posiadaniu, więc postanowiłam, że go chociaż "odprowadzę" do Pomnika Czynu Polaków, gdzie był umówiony z M. Na miejscu zamieniłam się z M. na chwilę rowerami. Zapomniawszy, że moje hamulce są do kitu zleciałam z siodełka naciskając za mocno jego hamulce... M. chciał wiedzieć ile to moje "cudo" waży. Niestety nie wiedziałam. Może jak A. wróci to będzie mi się chciało sprawdzić. W każdym razie spowrotem jechałam kawałek z nimi. Kiedy jednak odbili w stronę lasku a ja miałam skręcać do domu myśl o rowerowaniu była silniejsza ode mnie i pojechałam dalej prosto w stronę Głębokiego. Droga jest w miarę prosta, częściowo asfaltowana, częściowo ziemna (gdzie trochę ciężko mi się jechało, bo ziemia w tej temperaturze zrobiła się piaszczysta a moje łyse oponki ślizgały się na niej niemiłosiernie) a częściowo taka żwirowa (i wszędzie mnóstwo ludzi dzisiaj...). Na tej żwirowej o dziwo jechało mi się tak gładziutko jak po asfalcie! Czysta przyjemność:D Na koniec wdrapałam się pod górkę i doturlałam do domu. Bardzo przyjemny wypad:-)

Aha, biorę glukozaminę od kilku dni, ale wyrokować będę dopiero po dwóch miesiącach przyjmowania. Bo póki co to jeszcze za krótko na efekty.

Dystans i czas znów orientacyjne. Może by tak pomyśleć o liczniku...

ps-jakaś malutka dziewczynka pomykająca na malutkim rowerku pod okiem taty stwierdziła, że mój rower nie ma opon;-)

Do i z pracy holendrem.

Niedziela, 4 maja 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Do i z pracy holendrem. Obserwuję coraz więcej niewykorzystanych możliwości budowy ścieżek rowerowych. Chodnik szeroki na 5-6 metrów, po którym rzadko kto chodzi. Połowę można by przeznaczyć na dobrą, dwukierunkową ścieżkę. Albo chodnik wzdłuż którego ciągnie się metrowej szerokości pas asfaltowany na równym poziomie z chodnikiem. Nieoznaczony jako ścieżka, choć mógłby łatwo nią się stać. A tak to sporadycznie parkują na nim auta. I jeszcze mała głupotka - ścieżka rowerowa dochodzi do ulicy i ciągnie się też po drugiej stronie ale obok przejścia dla pieszych nie ma przejazdu dla rowerów. Że niby mam zejść i przeprowadzić? Ehs, Szczecin...

ps-kolana bolą... chyba czas na jakąś glukozaminę czy coś...

Do i z pracy = po mieście

Piątek, 2 maja 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
Do i z pracy = po mieście holendrem.
To był szalony pomysł... Odpadają mi teraz uda. Szczecin nie jest płaskim miastem, wręcz przeciwnie. A mój holender jest ciężki i ma tylko trzy przełożenia. Co gorsza nie zawsze wchodzą. Staty są na oko, bo nie mam licznika a i na zegarek patrzyłam pobieżnie.
Holender wymaga wyregulowania i naprawienia, choć te wszystkie zgrzyty, trzaski i skrzypnięcia mają jednak swój urok;-)

Ostatnia przejażdżka starym góralem

Niedziela, 27 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
avg 15,58
max 27

Ostatnia przejażdżka na moim rowerku... Rower przeszedł w ręce siostry Amaga a ja czekam na Contessę 40 :]

Jechałam sama. Szczerze mówiąc miałam wielkiego stresa, bo nie lubię pomykać po mieście. Szczęśliwie okazało się, że przez większą część trasy (o dziwo!) jechać mogłam śmieszką(!) rowerową. Uff.

Pierwsza wyprawa po zimie

Środa, 23 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Kategoria pitu pitu
avg 12.25
max 25

Pierwsze ruszenie roweru po zimie - wyprawa do sklepu;-) Boli ta mniej szlachetna część ciała i pozostałe części również. Nie jest dobrze. Forma zerowa...